Abradab
Piosenka o G.
przedziwny swąd nagle miastem zawładnął,
jakby na miasto wielkie gówno spadło!
a to poteło mi coś w oknie, nad uchem.
obudziłem się mokry jakbym spał pod kożuchem.
potąd mam już tych potwornych przypadków!
ewidentnie coś tu jebie, to nie zapach bratków
jestem w potrzebie zaraz wiedzieć co się dzieje,
otworzę okno coś zobaczę wiatr mi smród wywieje.
patrze, a tu grupa gówniarzy,
siedzi na ławce i jakieś gówno smaży.
siwy dym, silny smród, siny ranek!
kto by chciał się raczyć ten ma raczej przejebane...
pomyślałem, co za syf tuż po nocy...
niezłe gówno musi być bo aż szczypie w oczy.
wiec ubrałem się co koń wyskoczy,
opierdolę tych gówniarzy - miałem sen proroczy.
patrze, a tu idą kumpla starzy.
stary uśmiechnięty jakieś gówno ma na twarzy.
babka idzie obok, bez komentarzy...
gówno jak ozdoba, chyba jej się podoba?!
wszedłem do sklepu kupić coś na śniadanie,
reklamie gówna przypatruje się na ścianie.
łapię za chleb, jeb! i w kolejce staje,
sprzedawca jakieś gówno ludziom wciąż sprzedaje...
co to? gówno błyszczy jak złoto.
może ja wydziwiam, ale zadziwia prostotą.
w koło leży to-to. namacalne.
młode gówno, obok stare jak rysunki skalne.
dość mam tego, mowie prosto:
konfontacja ta zakończy się ripostą
nie zakrztuszę się już tą ością....
zburzą gówno w murze jak tą ścianę nośną.
jak to zrobię? powiem grzecznie:
otóż ja ją wypierdolę własnoręcznie.
wielką dziurę - w murze gówna.
czerwony album to dla gówna będzie trumna.
posłuchaj tego jeśli wiesz o co biega:
pięć dla każdego, który gówno to dostrzega!
dAb ci sens dał, nie będę się już więcej znęcał,
i tak to zbyt gówniany temat jest żebym się rozkręcał :P